089 I had a dream - miałem sen
I had a dream... Miałem sen
Uwaga redakcyjna dla Czytelnika: Wszelkie odesłania typu „Art.” wraz z numerem dotyczą bezpośrednio Konstytucji RP . Inaczej będzie podany kodeks tego artykulu.
Rozmowa, której nikt nas nie nauczył
Spotykają się dwaj znajomi.
—
Coś
ty taki inny dzisiaj? Jakiś taki zamyślony... i przerażony? Stało
się coś? — Pierwszy przyjrzał mu się z niepokojem.
— Nie
wiem, jak ci to powiedzieć, hm. Miałem sen. Dzisiaj w nocy.
—
Oj, i snem się tak przejmujesz? Chłopie, ty spójrz na wiadomości,
na podwyzki,
na
konflikty, na
to bezprawie dookoła, a nie snami głowę sobie zawracasz.
—
Ale to był koszmarny sen... Coś, czego w całej naszej historii
nigdy, ale to nigdy nie było. Nagle wyobraź sobie, że życie było
zupełnie bez urzędniczych przymusów, bez nakazów, bez zakazów i
bez pozwoleń. Urzędnicy i ministrowie nie krzyczeli z telewizora,
tylko autentycznie kłaniali się ludziom w pas na ulicy, jak
parobkowie swojemu pracodawcy.
— No i co w tym koszmarnego?
Przecież to brzmi jak piękna bajka!
— Ale wiesz co? To nie
było tak, jak sobie teraz myślisz, że każdy sobie robił, co
chciał i panował chaos. W tym śnie nie było żadnego bata nad
głową, żadnego ZUS-u i żadnego weterynarza urzędowego z policją,
bo... każdy
dorosły człowiek był w stu procentach osobiście odpowiedzialny za
to, co mówi i co robi.
Drugi
zamilkł na dłuższą chwilę. Odsunął kubek, a na jego twarzy
pojawił się autentyczny, głęboki blady strach.
— A... to
rzeczywiście straszne. Stary, aż mnie ciarki przeszły. Przecież w
żadnej szkole, w żadnym przedszkolu nam o czymś takim nigdy nie
mówili... Jak żyć, kiedy nikt ci nie mówi, co masz robić? Ale
czekaj... — Drugi nagle podniósł głowę, a jego oczy rozszerzyły
się ze zdziwienia.
— Ja też miałem dziś sen. I to o tym samym świecie! Tylko że u mnie ten młody, niepolityczny Prezydent, na przekór całemu systemowi, starym wyjadaczom i układom partyjnym, podpisał dekret spełniający dokładnie trzy życzenia wolnego Narodu. Zrobił to z czystej, męskiej przekory, bo system mu sptał, że nie da rady.
Życzenie Pierwsze: Wolność Zdrowotna (Systemowy Rzeźnik vs Prawdziwy Fachowiec)
—
Trzy
życzenia? — zapytał pierwszy. — Jak w bajce o złotej rybce?
—
Tak, tylko to była twarda, szokująca rzeczywistość. Słuchaj,
Życzenie Pierwsze całkowicie likwidowało monopol korporacji medycznych i znosiło te wszystkie opresyjne przepisy typu Lex Szarlatan. Budzisz się w tym moim śnie i nagle masz przyrodzone prawo wyboru, komu powierzasz swoje ciało. Nie ma przymusowych kolejek NFZ, nie ma weterynarza urzędowego nasyłającego policję aby wytruć twoją trzodę.. I w tym śnie stoisz przed wyborem: Czy pójdziesz do systemowego rzeźnika z oficjalnym certyfikatem medycznym, czy do wybitnego człowieka mającego certyfikat weterynaryjny?
—
No
i co to za wybór? Przecież rzeźnik z certyfikatem medycznym to
brzmi poważnie! — zawołał pierwszy.
— Gówno prawda, w
tym śnie od razu widzisz różnicę! Systemowy rzeźnik z
certyfikatem to bezwolny wykonawca procedur farmaceutycznych. Jemu
nie wolno myśleć samodzielnie, bo nad głową wisi mu urzędowy
bat. Idziesz
do niego z chorobą przewlekłą, a on nie szuka przyczyny –
otwiera korporacyjną tabelę i przepisuje syntetyczną chemię,
która maskuje objaw, niszczy resztę narządów i robi z ciebie
dożywotniego niewolnika aptek, za co ty jeszcze płacisz przymusowy
haracz w ZUS.
Widocznie system odgórnie stworzył przymus płacenia na ZUS, lecz odbiera nam prawo decydowania na co moje pieniądze będą wydawane. Płacąc, musisz godzinami, dniami, i miesiącami czekać w kolejce po opiekę, nie możesz otrzymać znanego dobrego leczenia z ZUS ale możesz gdy zapłacę ekstra. I gdy masz dla przykładu niedobór witamin lub minerałów to zrabowane przez ZUS nie pokrywaja kosztów specjalistów żywieniowych czy naturopatów bo ktoś (twój pan urzędowy) zadecydował że musisz udać się do specjalistów od chorób a nie do specjalistów od zdrowia.
A ten drugi? Ten wybitny człowiek z certyfikatem weterynaryjnym? W moim śnie to był dr Joel Wallach – realna, potężna postać z Ameryki, żaden żart. Facet zrobił ponad 17 tysięcy sekcji zwłok zwierząt i ludzi. I szukając prawdy w tkankach, a nie w urzędowych wytycznych, udowodnił, że pęknięcie tętniaka (aneuryzmu) to nie jest żadna tajemnicza choroba genetyczna, tylko zwykły, drastyczny niedobór miedzi (Cu) w diecie! Weterynarze od dekad dają miedź świniom czy indykom, żeby nie padały, bo tam liczy się zysk ze zdrowej hodowli.
Ale medycyna ludzka to ukrywa, bo na zdrowym człowieku korporacje nie zarobią.
I wiesz co? Gdy system próbował Wallacha uciszyć i zakazać mu publikacji, ten weterynarz wytoczył im proces przed sądem federalnym w USA i ten proces wygrał!
Co wygrał dr Joel Wallach w sądzie z FDA i lekarzami?
Oficjalni lekarze medyczni i rządowa agencja FDA (Agencja Żywności i Leków) zabraniali komukolwiek twierdzić, że jedzenie i suplementacja minerałami mogą zapobiegać chorobom. Chcieli zachować monopol na drogie leki chemiczne. Dr Wallach poszedł z nimi na wojnę prawną i wygrał kilka procesów przed sądami federalnymi USA (powołując się na wolność słowa). Wywalczył legalne prawo do głoszenia tzw. Health Claims (świadczeń zdrowotnych):
Prawo do mówienia prawdy o antyoksydantach: Udowodnił w sądzie, że witaminy i minerały antyoksydacyjne drastycznie zmniejszają ryzyko niektórych rodzajów nowotworów (rak płuc, jelita, prostaty). Lekarze twierdzili, że to "szarlataneria", ale sąd zmusił ich do uznania faktów naukowych.
Prawo do mówienia o kwasach Omega-3: Wywalczył prawo do oficjalnego informowania ludzi, że kwasy tłuszczowe Omega-3 zmniejszają ryzyko chorób wieńcowych i zawałów serca.
Kwestia tętniaków i miedzi (Cu): Wallach udowodnił, że oficjalna medycyna ukrywa przed ludźmi prosty fakt – brak miedzi osłabia elastyczność arterii. Weterynarze od lat 50. podawali miedź zwierzętom (indykom, świniom), bo dzięki temu stada nie umierały na tętniaki. Lekarze medyczni woleli pacjentów ciąć, operować i inkasować fortunę, zamiast kazać im uzupełnić niedobór miedzi. Sąd uznał, że zakazywanie Wallachowi publikacji tych odkryć jest bezprawiem.
Sąd rozbił medyczny monopol i przyznał, że weterynarz ma prawo uczyć ludzi, jak za pomocą minerałów unikać raka i tętniaków wbrew zakazom urzędników, co opisał w legendarnej publikacji „Nieżywi lekarze nie kłamią”.
— No dobra... — zapytał przejęty pierwszy. — To z medycyną i Wallachem rozumiem. Facet wygrał z systemem, a jego manifest „Nieżywi lekarze nie kłamią” to powinien być czytany w każdym domu zamiast tych durnych ulotek z aptek.
* Gdzieś widziałem statystyki że lekarze czeęśiej chorują niż przeciętny człowiek a tym bardziej na choroby psychiczne.
W tym moim śnie ludzie po prostu przestali słuchać zaklinających się urzędników w fartuchach, którzy jak dawni egipscy kapłani z Faraona Prusa straszyli motłoch, że „bogowie się nagniewali”, byle wymusić haracze. Człowiek omijał systemowych rzeźników, szedł do prawdziwego fachowca, zielarza czy naturopaty, i narody nagle zaczynały masowo zdrowieć. Sam decydowałeś i sam brałeś odpowiedzialność. Ceny za usługi uzdrowicieli i środków pomocy ustabilizowały się na rozsądnym poziomie.
Ale jakie było Drugie Życzenie w tym twoim śnie?
Życzenie Drugie: Prawdziwy Sąd Prawa (System 12 Jurorów)
— No dobra... — zapytał przejęty pierwszy. — To z medycyną i Wallachem rozumiem. Facet wygrał z systemem, a jego manifest powinien być czytany w każdym domu zamiast tych durnych ulotek z aptek. Ale jakie było Drugie Życzenie w tym twoim śnie?
— Drugie życzenie całkowicie niszczyło to nasze systemowe bezprawie w sądach — odpowiedział poważnie drugi.
— Wyobraź sobie, że idziesz do sądu, a tam... nie ma żadnego nadętego sędziego. Nie ma faceta, który panoszy się na podwyższeniu, traktuje cię jak poddanego i rzuca formułkami, których nikt poza nim nie rozumie. Obecnie ci ludzie w togach to często zwykli kaci w stroju sędziego, których jedynym zadaniem jest pilnowanie, abyś potulnie płacił haracze i wykonywał ich bezprawne dekrety. Dzisiejsze sądy nie tyranów, ale nas kontrolują! A w tym śnie? Wchodzisz, a tam przy stole siedzą normalni ludzie. Twoi sąsiedzi. Ława dwunastu jurorów.
— I jak tacy zwykli ludzie mają rozsądzać skomplikowane sprawy? — zdziwił się pierwszy.
— Normalnie! Po ludzku rozmawiają o faktach, a nie o kruczkach prawnych pisanych przez bandytów z Wiejskiej. Cały proces opiera się na prostym pytaniu: czy doszło do zła? Czy ktoś naruszył twoją przyrodzoną godność z Art. 30? Czy urzędnik w białym fartuchu naruszył twój majątek z Art. 1 bez twojej wyraźnej, dobrowolnej zgody (Consensus facit legem)? Rozprawa trwa krótko, bez przeciągania latami i bez tego całego prawniczego bełkotu. Wszystko jest tak jasne i przejrzyste, że nikt na sali nie ma najmniejszych wątpliwości, jaki będzie wynik końcowy.
Jak kiedyś jeden król był tyranem dla narodu, tak dziś cały parlament stał się zbiorowym tyranem. Bezczelnie unieważnili Artykuł 1, który czarno na białym stanowi, że to państwo jest Twoim wspólnym dobrem i współwłasnością. Różnica jest porażająca: wtedy lud utrzymywał jednego tyrana, który trwonił jego pracę. Dziś jesteśmy zmuszani utrzymywać całą armię tyranów, którzy na dodatek bezczelnie czynią prawo tak, jak je sami rozumieją. I taki to jest właśnie ten nasz wielki „postęp społeczny”.
— Brzmi szybko, ale przecież to i tak oznacza masę procesów.
— Właśnie nie! I to jest w tym najpiękniejsze. Takie ludzkie sądy mają tak potężną, naturalną powagę, że większość sporów kończy się, zanim proces w ogóle się zacznie. Kiedy przestępca albo urzędowy kombinator wie, że nie schowa się za plecami skorumpowanego adwokata i nie wygra na kruczkach, bo naprzeciwko niego siądzie dwunastu twardo myślących sąsiadów – system wręcz zachęca do natychmiastowego pogodzenia się i naprawienia szkody. Spory gasi się w zarodku, bez wydawania fortuny i bez marnowania lat życia w kolejkach. Sąd wreszcie przestaje kontrolować nas, a zaczyna kontrolować tyranów.
Życzenie Trzecie: Bezwzględna Odpowiedzialność Majątkowa Zarządcy
— Niesamowite... Aż trudno to sobie wyobrazić w naszym kraju. A to Trzecie Życzenie? Co z tą odpowiedzialnością urzędników? Do kogo on w ogóle te życzenia we śnie wypowiedział? Do jakiejś baśniowej złotej rybki?
— No właśnie nie do rybki! — zawołał drugi, a w jego głosie znowu pojawiły się te same ciarki.
— I to jest w tym wszystkim najdziwniejsze. On te trzy dekrety wymusił na samym Prezydencie Nawrockim! I co najciekawsze – Nawrocki nie bronił systemu. On to wykonał z autentyczną, męską chęcią i z czystej przekory wobec starych wyjadaczy partyjnych, którzy szeptali mu za plecami, że „układ na to nie pozwoli”.
Zapowiadał z chęcią, nic nie robił, aż tu nagle jest! Wykonał to naprawdę, a nie tak jak ci wszyscy inni, co tylko pięknie obiecują przed wyborami, a potem nigdy nie dotrzymują słowa.
Trzecie życzenie, które podpisał, całkowicie likwidowało to bezkarne, demokratyczne bezprawie, w którym urzędnicy rządzą się nieswoim majątkiem jak pospolici bandyci.
Nasz Prezydent zrobił w tym śnie coś wręcz niezwykłego. I to nawet nie na złość premierowi ani nikomu, i nie oglądając się na tych, którzy de facto rządzą tym światem z tylnego siedzenia. Stanął ponad nimi wszystkimi! Zagroził im wprost, że jeśli natychmiast nie zaprzestaną ataków na suwerenne narody i nie zaprzestaną globalnego ludobójstwa, to my nie będziemy dłużej utrzymywać takich zbrodniczych sojuszów.
Kiedy zszokowani dziennikarze rzucili się na niego z pytaniami: „Co się stało? Dlaczego Pan to robi?”, odpowiedział im krótko i po męsku: „Obiecałem to sam od siebie, wieczorem podczas zaprzysiężenia. I nadszedł właśnie czas, aby tę obietnicę wykonać”.
Wybrał działanie w najlepszym interesie Polaków i Polski. Wyobraź sobie, że w tym śnie Nawrocki rozmawia przez telefon ze swoim kolegą Donaldem Trumpem i otwarcie namawia go, żeby ten wreszcie wziął przykład z Polaków i zaprowadził taką samą, twardą praworządność w Ameryce. I wiesz co? Ten wielki Trump, pan potężnego mocarstwa, w tym śnie autentycznie się waha i kręci, bo... zwyczajnie boi się reakcji „Bibi” Netanjahu i jego wpływów! Czyż to nie jest wreszcie prawdziwy powód do dumy? Nareszcie człowiek, który robi to, co mówi!
— Stary, przecież to jest całkowite zerwanie z dotychczasową polityką klękania przed silniejszymi...
— Bo żyjemy w czasach, w których świadomość ludzi na całym globie potężnie wzrosła. My, Polacy, nie chcemy dalej być niczyją onucą ani podnóżkiem dla obcych interesów! Mamy przecież jaskrawy przykład dookoła, a ten najbardziej wymowny płynie dziś prosto z centrum Afryki. Przez wieki czarnoskórzy ludzie byli dla świata symbolem niewolnictwa. A dzisiaj? Dzisiaj są najgłośniejszym, jaskrawym symbolem wolności! Odrzucili fałszywą demokrację, wprowadzili jej całkowitą odwrotność – gdzie każdy urzędnik odpowiada za swoje decyzje osobiście, własnym majątkiem. Zademonstrowali pełną, bezkompromisową suwerenność w każdej dziedzinie: i militarnej, i samowystarczalności żywieniowej, i medycznej. Odrzuciwszy demokrację, wprowadzili jej odwrotność – każdy urzędnik odpowiada za swoje decyzje osobiście. Dlaczego my, Polacy, mamy się tylko bezczynnie przyglądać, jak inni wstają z kolan, a sami dobrowolnie być niewolnikami tych, którym rzekomy „Bóg” obiecał, że będą panami świata, a reszta ludzkości ich poddanymi? Polak potrafi! I w tym moim śnie na ten widok eksplodowała potężna radość – widziałem ją na ustach i w oczach dzieci, młodzieży i dorosłych. Staliśmy się narodem doprawdy niezależnym, dumnym i niesamowicie kreatywnym...
— A co z urzędnikami na naszym własnym podwórku? Przecież oni go zjedzą za taką rewolucję.
— Nie zjedzą, bo we śnie przywrócił zasadę, która dla dzisiejszego zmanipulowanego ludu brzmi jak abstrakcja, a przecież ma najgłębsze korzenie moralne w naszej kulturze! O ile dla niektórych opowieść biblijna może być tylko powieścią lub fikcją, o tyle kapitan Ibrahim Traoré z Burkina Faso to jest żywa, obecna rzeczywistość. On wprowadził zasadę: urzędnik odpowiada za swoje decyzje całym swoim prywatnym majątkiem. Jeśli urzędnik państwowy zmarnuje lub ukradnie chociażby jednego dolara, idzie bezwzględnie do więzienia, a państwo konfiskuje jego prywatny majątek. We śnie Prezydent Nawrocki, jako nominalny katolik, połączył to z biblijną historią o Zacheuszu, tym bogatym poborcy podatkowym. Gdy ten człowiek przejrzał na oczy i dotknął Prawdy, sam z siebie ogłosił twardy wyrok majątkowy na własną zachłanność i powiedział: „Jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem lub wziąłem więcej, niż należało, zwracam poczwórnie!”.
Kiedy urzędowy weterynarz wkracza na Twoją ziemię i pod pretekstem fikcyjnych procedur żąda wyrżnięcia Twoich zdrowych świń lub zamknięcia kur bez słońca, mądry Pan majątku nie chowa się ze strachu, tylko natychmiast przystępuje do bezwzględnego audytu.
Wyciągasz Artykuł 61 Konstytucji oraz Artykuły 8, 9 i 12 Kodeksu Postępowania Administracyjnego (KPA), patrzysz mu prosto w oczy i mówisz:
„Szanowny panie weterynarzu, jako Współwłaściciel tego państwa na mocy Artykułu 1 Konstytucji, żądam od pana natychmiastowej realizacji pana ustawowych obowiązków. Na mocy Artykułu 61 Konstytucji oraz Art. 9 KPA ma pan bezwzględny obowiązek należycie i wyczerpująco poinformować mnie o każdej okoliczności faktycznej i naukowej oraz przedstawić mi niepodważalne, fizyczne dowody na to, że moje zwierzęta są chłodne i chore. Żadne komputerowe animacje mnie nie interesują, ani lekarze zaklinający się, że wirus nadchodzi – na podobieństwo dawnych egipskich kapłanów z „Faraona” Prusa, którzy krzyczeli do przerażonego motłochu, że bogowie się nagniewali i zabierają słońce! Pod wpływem strachu człowiek nie jest w stanie dobrze myśleć racjonalnie.
Zgodnie z Art. 8 KPA ma pan obowiązek prowadzić działania w sposób budzący zaufanie i zachować zasadę proporcjonalności. Dlatego pytam pana oficjalnie do protokołu: W jaki sposób zapewni pan wyżywienie mojej rodziny na cały rok, gdy zniszczy pan mój zdrowy inwentarz? Czy za swoje prywatne pieniądze będzie pan regularnie przysyłał mi pod drzwi wolną od GMO, ekologiczną żywność, czyste mięso, kaczki i jajka dla moich dzieci? Mój dorobek to moja święta własność. Jeśli pan tego nie zapewni, a pana niszczycielska procedura doprowadzi moją rodzinę do głodu i ruiny, to na mocy Art. 12 KPA stwierdzam, że pana działanie jest bezwzględnym bezprawiem, a pan osobiście po prostu kompletnie nie nadaje się na swoje stanowisko i, wzorem biblijnego Zacheusza, zwraca mi pan szkodę poczwórnie z własnej, prywatnej kieszeni, aż pan zbankrutuje!”
Gdy urzędowy niszczyciel staje przed wizją natychmiastowej utraty własnego domu na rzecz poszkodowanego obywatela, cały ten weterynaryjny bioterroryzm znika w mgnieniu oka.
Pikantny Finał: Czy Masz Odwagę Pomyśleć o Wolności?
Pierwszy
zatrzymał się gwałtownie na środku chodnika. Odetchnął głęboko,
spojrzał na kolegę i pokręcił z niedowierzaniem głową.
—
Wiesz co? To ja ci powiem jedno... Dobrze, stary, że to był tylko
twój sen. Bo to się zwyczajnie w głowie nie mieści. Przecież ten
cały betonowy system, te układy i korporacje w tym kraju nigdy w
życiu nie pozwoliłyby Nawrockiemu na zaprowadzenie tak głębokiej
praworządności i wolności dla zwykłych ludzi. Zjedliby go żywcem
na starcie.
Drugi popatrzył na niego w milczeniu, po czym wyciągnął z kieszeni telefon, by sprawdzić poranne wiadomości.
— Może i tak... Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego w historii świata niewolnicy tak często nie chcieli wyjść na wolność, gdy jeden z nich podnosił głowę i proponował im ucieczkę? Odpowiedź jest przerażająco prosta: ponieważ jedyną rzeczywistością, jaką znali, była niewola. Wyjście na wolność, życie na własny rachunek i pełna odpowiedzialność za siebie znajdowały się całkowicie poza granicami ich wyobraźni.
A jak jest z Tobą, współczesny Czytelniku? Czy Twoja wyobraźnia została już tak samo trwale okaleczona przez systemową hipnozę? Czy jesteś w stanie chociaż pomyśleć o tym, że to TY masz pełne prawo, a wręcz święty obowiązek rozliczać urzędników i polityków z ich dokonań? System sam musiał to przyznać – w Artykule 61 Konstytucji zapisano Twój bezwarunkowy mandat do kontroli działania każdego urzędu. Co więcej, ich własny Kodeks Postępowania Administracyjnego (KPA) w Artykułach 8, 9 i 12 nakłada na nich twarde obowiązki, z których nigdy się nie wywiązują. Kiedy oni bezczelnie plują nam w twarz, mówiąc z mównic: „tak robimy prawo, jak je rozumiemy”, Ty – jako dorosły, odpowiedzialny i wolny Współwłaściciel tego państwa – na mocy tych przepisów powinieneś osobiście rozliczać ich z każdego bezprawnego kroku, dawać lub natychmiast odbierać im stanowiska i wynagrodzenia.
Czy taka wyobraźnia to dla Ciebie wciąż za dużo? Czy strach przed wolnością z parobka zrobił już z Ciebie dożywotniego niewolnika, który bez bata nad głową i kolczyka w nosie czuje wyłącznie trwogę? Jeśli nie zaczniesz myśleć i działać jak prawdziwy Pan swojego majątku, to nie licz na to, że bandyci ustawowi kiedykolwiek zdejmą Ci kolczyk z nosa. Przebudzenie zaczyna się od odwagi własnej wyobraźni.
Comments
Post a Comment