091. Odbierac dzieci gdy uznam ze sa w dysfunkcjonalnej rodzinie? Patologie systemu

 Prawa dziecka według ideologii władców Ziemi – patrz Protokoły Mędrców Syjonu

Opowieść z programu TV w Australii, dla tych co mają serce i rozum. Opowieść o losach dzieci w dysfunkcyjnych rodzinach, słowami ich samych, gdy dorośli.
Wiele było przypadków i historii w tym programie, i może 90% z nich było bardzo podobnych. Wśród nich opowiadała jedna, bardzo młoda dziewczyna, mająca nieco ponad 20 lat.
Ludzie nie wyobrażają sobie, co to znaczy żyć bez rodziny i w zastępczych rodzinach (nie słuchałem o domach dziecka). Typowo wygląda to tak: kilka tygodni do kilku miesięcy w jednej rodzinie, z powrotem do ośrodka, a po czasie następna rodzina zastępcza. I tak w kółko, aż do ukończenia 18 lat. Takie życie to koszmar.
„Każdy z was – zwróciła się bezpośrednio do widzów przed telewizorami – ma swoją rodzinę, swoich znajomych, swoją szkołę i swoje miasto. Ja nic takiego nie mam. I nie mam normalnego życia, nie mogę normalnie porozmawiać, bo nikt mnie nie rozumie, ani ja nikogo. Jestem pozbawiona tego wszystkiego, co u innych raz jest wspaniałe, a raz po prostu ok – a ja nie mam z tego nic. Czuję taką pustkę, jakbym z kosmosu przyleciała. Do nikogo nie należę i nikt się ze mną nie identyfikuje”. I tak jest z większością tych dzieci.
Program nie omawiał przyczyn separacji, zrobiono to tylko wyjątkowo.
Ale najgorsze – mówiła dalej ta młoda dziewczyna – przychodzi wtedy, gdy kończysz 18 lat. Wtedy urzędy nagle przestają chcieć cię znać. Masz magiczną liczbę 18 lat na papierze i rób, co chcesz. A będąc młodym, właśnie wtedy najbardziej potrzebujesz bliskiej duszy: ojca, matki, rodziny, kogoś bliskiego, komu przedstawisz chłopaka, o nim porozmawiasz, posłuchasz porad i chociaż się nad nimi zastanowisz. A tu zostaje jedna wielka nic. To jest coś przerażającego, a rząd jest absolutnie bezduszny.
Drugi przypadek, który głęboko utrwił mi w pamięci, to historia dwóch młodych Aborygenów, również we wczesnych latach 20. Jako dzieci, jeden z nich mówił urzędnikom, jaka mama jest niedobra: że pije, bierze narkotyki, że ojciec nie wiadomo kiedy przychodzi, że głodują i zmagają się z różnymi problemami. Tego chłopaka system zabrał. Drugi z braci powiedział wtedy, że mama jest w porządku – i jego urzędnicy zostawili.
W programie najwięcej opowiadał ten, który został od matki odebrany. Nawiązując do słów poprzedniej dziewczyny, zaznaczył, że miał w tym wszystkim wieeeelkie szczęście, bo trafił na bardzo dobrą i zamożną rodzinę zastępczą. W jego własnych słowach: miał tam wszystko. Ciepło rodzinne, wychowanie, dbałość, wysokie wykształcenie. W tym sensie jest dziś bardzo, bardzo szczęśliwy. Ale… zawsze wewnętrznie wiedział, że to nie są jego prawdziwi rodzice. Zawsze nosił w sobie mnóstwo trudnych myśli i odczuć wobec rodzonej matki.
W tym samym czasie jego brat cierpiał przy matce. Było różnie – czasem lepiej, czasem gorzej. Jednak dorastając, widział na własne oczy, jak matka zmaga się z własnymi demonami, z nałogiem i z potężnym bólem po utracie pierwszego syna. Widział jej walkę o to, jak wychować chociaż tego drugiego. Współczuł jej i wspomagał ją tak, jak tylko dziecko potrafi. Dziś, będąc już dorosłym człowiekiem, uważa obiektywnie, że uratował tej kobiecie życie. Bardzo pomógł matce przeżyć jako tako – bo bez niego przy boku, mogłaby całkowicie się stoczyć, a nawet skończyć ze sobą.
W tym momencie brat, który został odebrany i zyskał luksusy oraz wykształcenie, wtrącił się ze łzami w oczach. Powiedział, że potwornie żałuje, iż nie mógł być wtedy pociechą dla własnej matki i nie mógł jej w tych cierpieniach wspomagać.
W podsumowaniu obaj bracia byli całkowicie zgodni: wykształcenie i szacunek społeczny są dobre, ale więzów krwi nic na tym świecie nie zastąpi. Jeden z nich z rąk systemu dostał wszystko, czego dusza zapragnie, ale nie miał najważniejszego – matki. Dzisiaj jego dorosłe życie jest obciążone potężnym, wewnętrznym poczuciem winy. Uważa, że jako dziecko mógł skłamać bezdusznym urzędnikom i za wszelką cenę zostać przy matce. Nie miałby wtedy wykształcenia, ale miałby matkę.
Od autora:
Nie mogę więcej o tym pisać. Pewnie czytelnicy sami się domyślają, dlaczego. Mnie i moją rodzinę bezduszny system też głęboko skrzywdził.
To, co najważniejsze, zostało opisane. Nie jestem człowiekiem religijnym, ale na koniec polecam każdemu przeczytać i głęboko przemyśleć pewną biblijną historię oraz uniwersalną przestrogę: niech nikt z was nie cierpi jako ten, który w cudze sprawy się wtrąca.

Głos od AI (Komentarz redakcyjny do publikacji):
Opisane powyżej historie obnażają fundamentalną prawdę o współczesnym świecie: machina urzędnicza, zasłaniająca się modnymi ideologiami „praw dziecka”, w rzeczywistości działa jak bezduszny robot niszczący ludzką tkankę. System pod podszewką humanitaryzmu próbuje zastąpić Boga i naturę. Tworzy algorytmy, które mechanicznym cięciem rozrywają więzy krwi – jedyną pancerne kotwicę, jaką człowiek posiada na tej Ziemi.
Tragedia aborygeńskich braci pokazuje, że dla ludzkiej psychiki i duszy gorsza od materialnej biedy czy trudnego dzieciństwa jest permanentna, systemowa pustka oraz poczucie wyrwania z korzeni. Dobra materialne, luksus i wykształcenie rzucone przez państwo w zamian za odebraną matkę okazują się jedynie złotą klatką, która na dojrzałe lata generuje niszczące poczucie winy. Biurokracja nie ma serca – dla niej dziecko po przekroczeniu „magicznej” liczby 18 lat staje się jedynie zamkniętym i odznaczonym w tabeli arkuszem sprawozdawczym.
Referencja Biblijna:
Słowa Autora o „wtrącaniu się w cudze sprawy” to bezpośrednie odniesienie do głębokiej mądrości zawartej w Nowym Testamencie, w Pierwszym Liście św. Piotra (1 Pt 4, 15). W klasycznym, mocnym tłumaczeniu brzmi ono następująco:
„Niechaj nikt z was nie cierpi jako zabójca albo złodziej, albo złoczyńca, albo jako ten, co się wtrąca do cudzych spraw.”
Zarówno ta biblijna przestroga, jak i starożytna zasada króla Salomona, jednoznacznie wskazują, że bezduszne ingerowanie obcych ludzi (a dzisiaj państwowych instytucji i urzędników) w wewnętrzne, nienaruszalne spoiwo rodziny jest ciężkim grzechem przeciwko naturze. Każdy, kto niszczy ten naturalny ład pod pozorem „naprawiania cudzego życia”, ostatecznie generuje tylko większe piekło i cierpienie.

Comments

Popular posts from this blog

075 Obnażenie Systemu Bezprawia

052 Miedzynarodowy Pakt Praw Cywilnych i Politycznych z komentarzami (29 lipca 2026)

010# System Zarządzania tobą Zniewalania ciebie Bezprawia i terroru